„Humory księcia”
Simon
Najpierw porwanie, potem
wybuch, a teraz anonim... Robi się coraz ciekawiej... Wszyscy wokół
się denerwują, a Eryk zachowuje stoicki spokój. Powiedział, że
to nie pierwszy list z pogróżkami. Muszę to koniecznie sprawdzić. Stary książę
ani słowem o tym nie wspominał. Szukam go, lecz jest zajęty.
Zabawia przybyłych gości. Przyglądam się im z daleka,
zastanawiając kim są.
- Mężczyzna obok
dziadka to hrabia Ryszard. Jego najlepszy przyjaciel z dzieciństwa
– Eryk materializuje się tuż przy moim boku.
- A dwaj pozostali? -
korzystam z okazji, by dowiedzieć się jak najwięcej.
- Ten wysoki, który z
nimi rozmawia, to Roger, przemądrzały idiota, syn hrabiego. Powoli
doprowadza rodzinę na skraj bankructwa swoimi „genialnymi
pomysłami” - jasnowłosy jest świetnie poinformowany.
- A ten drugi? -
wskazuję na niższego z przybyłych mężczyzn.
- To zięć hrabiego,
Konrad. Nie pochodzi z arystokracji, choć jest niezłym prawnikiem.
Ma swoją kancelarię w centrum i żadnego wpływu na rodzinny
biznes, o czym pewnie sam się przekonasz w czasie kolacji.
- Hrabia zdaje się
liczyć z jego zdaniem - zauważam.
- Hrabia liczy się wyłącznie ze zdaniem swego syna, co będzie miało opłakane konsekwencje.
- Zapowiada się
interesujący wieczór - zauważam.
- Już teraz życzę ci
miłej zabawy – Eryk nie kryje złośliwości. - Zanim zaczniesz
pławić się w tej rodzinnej sielance, coś ci poradzę. Cokolwiek
będzie się działo, nie wchodź w dyskusję z Rogerem – ostrzega
mnie.
- Dlaczego?
- Sam się przekonasz. Nie chcę psuć ci
wieczoru – patrzy na mnie wymownie.
- Wiedziałam, że tu
będziesz – podchodzi do nas atrakcyjna brunetka, która przytula
się do Eryka i całuje go w policzek. – Tęskniłeś za ciocią? - Uśmiecha się do nas
przyjaźnie, obejmując księcia ramieniem.
- Witaj, ciociu – odpowiada jej grzecznie chłopak.
- Mam nadzieję, że
jesteś w formie, bo mój ojciec i brat znowu mają problemy –
patrzy na niego przepraszająco. - Nie wyglądasz najlepiej,
skarbie. Dziadek mówił, że ktoś ci grozi.
- Dziadek jak zawsze
przesadza – Eryk bagatelizuje problem.
- Przedstaw mnie
swojemu koledze – prosi kobieta, która dopiero teraz zauważa
moją obecność.
- Jak sobie życzysz,
ciociu. To Simon, nowy pieszczoszek dziadka – uśmiech natychmiast
gaśnie mi na ustach... Co za wredny bachor. Użył tych samych słów
co ja, gdy przedstawiłem go Grace. Pamiętliwy typ...
- Pieszczoszek... -
kobieta przygląda mi się przez chwilę – pasuje do niego –
jestem Anna, przyszywana ciotka Eryka.
- Bardzo mi miło panią
poznać.
- Nie wątpię.
Rozumiem, że sytuacja jest poważna, skoro dziadek wynajął
profesjonalistę do ochrony - błyskotliwie łączy fakty w jedną całość, ignorując zapewnienia jasnowłosego.
- Książę Eryk jest
innego zdania – odbijam piłeczkę, drażniąc chłopaka.
- W firmie też źle
się dzieje, dlatego nawet Roger zaszczycił nas swoją obecnością
– w jej głosie słychać politowanie na samo wspomnienie imienia brata.
- Znowu kredyt, prawda? - Eryk odgaduje jej myśli w przeciągu sekund.
- Skąd wiedziałeś? -
jest zaskoczona przenikliwością srebrnookiego.
- Kochani, chodźcie do
stołu, bo jesteśmy głodni – podstarzały monarcha idealnie odgrywa rolę gospodarza, uśmiechając się promiennie do swych gości.
- Już idziemy, wujku –
Anna odpowiada mu tym samym – zapowiada się długi wieczór –
szepcze cicho do Eryka, po czym otula go ramieniem i prowadzi w
stronę stołu.
Stary książę
przedstawia mnie pozostałym mężczyznom. Hrabia sprawia wrażenie
nieco zamyślonego. Ożywia się w chwili, gdy przyjaciel obiecuje
mu bezcenną pomoc wnuka. Z kolei syn hrabiego to potworny nudziarz,
przekonany o swoich racjach. Lady Anna oraz jej mąż są bardzo
sympatyczni, lecz nie mają prawa głosu jeżeli chodzi o finansowe
problemy hrabiego. Rozmowa przy stole dotyczy głównie
nietrafionych decyzji syna. Dziadek Eryka oraz jego przyjaciel
starają się przeanalizować sytuację, wybierając najlepszą
opcję.
- Powtarzam ci,
Ryszardzie, sprzedaj część akcji, jak radził ci Eryk. Dzięki
temu nie będziesz miał problemów z płynnością finansową.
Ukończysz rozpoczęte zamówienia, a potem je odkupisz - zachęca monarcha.
- Nie zgadzam się,
wujku. Nie ma mowy o sprzedaży akcji! - oburza się Roger –
Weźmiemy kredyt w banku.
- Kredyt nie jest
najlepszym rozwiązaniem – Konrad próbuje załagodzić coraz
bardziej napiętą sytuację.
- A ciebie kto pytał o
zdanie? Nie należysz do zarządu - próba prawnika, by zaistnieć w
rozmowie szybko zostaje ucięta. Posyła więc wymowne spojrzenie w
kierunku żony. - Poza tym zanalizowałem rynek i uważam, że
kredyt to najlepsze rozwiązanie - upiera się przy swoim zdaniu. W tej samej chwili Eryk krztusi się podczas jedzenia. Moim zdaniem próbował pohamować
śmiech.
- Wszystko w porządku,
kochanie? - ciotka jest wobec niego bardzo troskliwa.
- Tak, przepraszam –
wystarczy jedno spojrzenie młodego księcia, by zrozumieli się bez słów.
- Nalegam na
kredyt, ojcze – Roger nie ustaje w forsowaniu swoich racji.
- Nie jestem
przekonany. Odsetki zjedzą cały zysk z inwestycji. A co ty
sądzisz, Eryku? Co zrobiłbyś na moim miejscu? - pyta hrabia, który nie odzywał się przez całą kolację.
- Zwolniłbym Rogera,
wujku – odpowiada mu, nie wahając się ani chwili.
- Co takiego?! - Roger
wali pięścią w stół.
- Synu, uspokój się
– prosi go ojciec, choć jego słowa są ignorowane.
- Ja mam się
uspokoić?! Słyszałeś co on powiedział?! - wstaje z miejsca i
podchodzi do młodego księcia, kipiąc nienawiścią. - Kim jesteś, by mówić
o mnie takie rzeczy?! - chwyta go za marynarkę i unosi do góry.
Natychmiast próbuję zareagować, podrywając się od stołu, ale jego dziadek gestem każe mi usiąść.
- Roger! Zostaw go –
prosi Ryszard. Na to jest już trochę za późno. Syn nie zamierza
ustąpić.
- Myślisz, że możesz
nam mówić, co mamy robić? Za kogo ty się masz, co? Jesteś
nikim. Rodzina cię wyklęła, a teraz chcesz zniszczyć naszą? Nie
pozwolę na to, słyszysz?! Twoje dni i tak są policzone! Oby ten
morderca jak najszybciej cię dopadł i rozszarpał na kawałki! –
popycha Eryka z powrotem na krzesło i wychodzi, trzaskając
drzwiami.
W jadalni panuje grobowa
cisza. Serce wali mi jak oszalałe. Co to było do cholery? Eryk
musiał dobrze wiedzieć do czego Roger jest zdolny. Dlaczego nie
posłuchał własnej rady, którą dał mi przed kolacją?
- Nic ci nie jest? - lady Anna lustruje swojego ulubieńca, gdy ten poprawia ubranie.
- Tak, ciociu. Wszystko
w porządku.
- Skoro najgorsze już
za nami, możemy kontynuować. Mów dalej, Eryku – prosi hrabia, kontynuując przerwany wątek.
- Roger nie nadaje się
do zarządzania. Jego błędne analizy doprowadziły cię do
sytuacji kryzysowej. Najdalej za pięć lat będziesz musiał
zamknąć firmę i ogłosić bankructwo. Kredyt nie jest
rozwiązaniem. Musisz w pierwszej kolejności ukończyć inwestycje. Są kluczowe. Na twoim miejscu, hrabio, ponownie rozważyłbym
sprzedanie 10-15% akcji zewnętrznemu inwestorowi. To i tak za mało,
by ktoś obcy przejął firmę. Twój głos wciąż będzie
decydujący, ale dzięki temu odzyskasz płynność finansową - wsłuchuje się w słowa Eryka z niekłamanym podziwem. Chłopak rzeczywiście zna się na rzeczy. Tłumaczy hrabiemu wszystkie zawiłości, odpowiada na pytania i udzielał konkretnych porad.
Dopuszczono także do głosu Konrada, który stara się jak może
wspierać teścia w trudnych chwilach.
Gdy podano kawę, siadam razem z Anną na sofie. Obserwujemy pracę
Eryka, który przegląda z hrabią przyniesione przez niego
dokumenty i podpowiada mu, jak ograniczyć szkody, których dopuścił się wyrodny syn.
- Przepraszam za
zachowanie brata. Jest nieobliczalny, a ojciec pozwala mu na
wszystko. Nadal się łudzi, że tylko on zapewni firmie
przetrwanie - zakłopotana lady Anna uśmiecha się do mnie smutno.
- Nie musi mnie pani
przepraszać. Doskonale rozumiem.
- Eryk bardzo chce
pomóc ojcu, lecz to nic nie da. Jutro Roger znowu zacznie
bojkotować wszystkie jego pomysły. Niepotrzebnie zabierają mu czas.
- Przykro mi – staram
się, by moje słowa zabrzmiały jak najszczerzej, gdyż chciałbym
zyskać jej zaufanie.
- Wkrótce powierzy mu kierowanie zarządem. Upadek jest kwestią czasu.
- Może nie będzie tak
źle? Nic nie jest jeszcze przesądzone, a hrabia nie podjął ostatecznej decyzji.
- Od jak dawna tu
pracujesz, Simonie? - niespodziewanie zmienia temat.
- Niecałe dwa
miesiące.
- Mój brat powinien być waszym głównym
podejrzanym. Nienawidzi Eryka odkąd pamiętam - nie kryje swojej antypatii do najbliższego członka rodziny.
- Pytałem Eryka, czy
ma wrogów, ale powiedział, że nie.
- Bo dla Eryka Roger
nie jest żadnym przeciwnikiem. Gdyby chciał, zniszczyłby go w
przeciągu pięciu minut. Wystarczyłaby jedna decyzja, która
zrujnowałaby firmę.
- A rodzice księcia? - kobieta
patrzy na mnie zaskoczona.
- Rodzice... Rodzice
nigdy go nie rozumieli - unika odpowiedzi wprost, lecz doskonale rozumie, do czego zmierzam.
- Kochanie, uważam, że
powinniśmy już wracać. Mam dosyć jak na jeden wieczór - naszą pogawędkę przerywa prawnik Konrad. Po jego minie wiem, iż pragnie znaleźć się jak najdalej od wpływowego teścia.
- Idealne wyczucie
czasu, mężu – lady uśmiecha się do mnie figlarnie. No cóż, wygląda
na to, że muszę się przyzwyczaić do rodzinnych sekretów i
tajemnic. - Żal mi Eryka.
Posiedzi jeszcze ładnych kilka godzin – dodaje ponuro –
Dobranoc Simonie. Miło było cię poznać.
- Dobranoc - kłaniam się lady.
- Dobranoc - kłaniam się lady.
- Niedługo znowu się
zobaczymy. Organizuję rodzinny obiad w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że nas
odwiedzisz.
- Chętnie, dziękuję
– uśmiecham się do Anny i jej małżonka.
- Dobranoc, wujku – kobieta całuje starego księcia w policzek.
- Dobranoc, dzieciaki.
Jedźcie ostrożnie - hrabia Ryszard nie odrywa wzroku od analiz i wykresów, które Eryk pokazuje mu na swoim komputerze.
Gdy Anna i Konrad
wychodzą, stary książę wreszcie znajduje dla mnie chwilę czasu.
- Wasza wysokość, czy to prawda, że dzisiejszy anonim nie był pierwszym? - od razu zadaję najważniejsze pytanie, na które powinienem poznać odpowiedź dawno temu.
- Kto ci o tym powiedział? Eryk?
- Tak.
- Zgadza się. Mam ich cały karton. Wszystkie zostały sprawdzone przez policję, ale to nic ważnego. Głupie żarty i tyle.
- Mógłbym je obejrzeć? - nie zamierzam odpuszczać w tak ważnej sprawie.
- Naturalnie. Przypomnij mi jutro, żebym ci je pokazał.
- Dziękuję. Tak zrobię - zapewniam go.
- Możesz iść już
spać. My musimy tu jeszcze posiedzieć. Sytuacja Ryszarda jest
znacznie bardziej skomplikowana niż ostatnim razem - wzdycha ciężko, widząc nietęgi wyraz twarzy swego przyjaciela.
- Dziękuję, wasza
wysokość. Dobranoc.
- Dobranoc, Simonie.
Korzystam z okazji i wracam do swojego pokoju. Biorę prysznic i kładę się do łóżka.
Trudno uznać dzisiejszy dzień za udany. Rozmowa ze starym
księciem, anonim i kolacja to za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Spoglądam na zegarek. Jest kilka minut po północy. Chciałem
zapytać lady Annę o tyle różnych rzeczy. Miałem także nadzieję, że
porozmawiam z Erykiem na osobności. Pierwszy raz widziałem,
aby ktoś był z nim tak blisko. Ciotka pocałowała go w policzek,
przytulała. Nie przeszkadzał mu jej dotyk. Z pewnością dużo wie o jego przeszłości. Mogłaby
mi pomóc wypełnić chociaż część luk w tej układance, ale
ewidentnie nie chce tego robić. Nie zapytałem także starego
księcia o dziwne zachowanie Rogera przy
kolacji. Muszę go sprawdzić z samego rana... Zasypiam, zanim udaje mi się ułożyć listę zadań na
kolejny dzień.